Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robótki ręczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robótki ręczne. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 grudnia 2012

Czy leci z nami pilot?

Czasem mamy wrażenie, że nie... Trzy tygodnie temu przyjęliśmy na staż nową szop-assistant i staramy się jakoś odnaleźć w sytuacji. Wprawdzie nic jeszcze nie mówi, ale wrzeszczy okrutnie, a zatem: rokuje. Słów mamy najczęściej pod dostatkiem, włącznie z tymi wypowiadanymi na wysokiej częstotliwości i czasami - o zgrrrrozo - z dźwięcznym "r" w środku, co do zasady jednak, kiedy już cały sklepowy personel ulokuje się w łóżkach - po prostu... brak słów:-)



À propos pilota - Krasnal wzbogacił się o płytę lotniska. Z konieczności (musi się zmieścić pod łóżkiem, razem ze słoniowo-trawiastą drogą, którą tu kiedyś pokazywaliśmy) terminal i wieża kontroli lotów są budowane doraźnie. 



Całość powstała z płyty pleksi, gąbczastych arkuszy z Empiku oraz białych krawędzi naklejek z "Zeszytu czterolatka" i została zabezpieczona przezroczystą folią samoprzylepną celem maksymalnego zapobieżenia skutkom opadów deszczu obficie płynącego z pojemnika po Pronto oraz licznych "powitań atrakcyjnych przepięknego samolotu Drimlajnera", kiedy to Krasnal w roli straży pożarnej na powitanie obficie polewa statki powietrzne wodą.


poniedziałek, 19 marca 2012

Łizer vol. 2

Łizer doczekał się lakieru, a dokładniej brystolu oraz taśmy klejącej. Nawet śmigła się kręcą! Tatuś złożył kontrybucję w postaci deski rozdzielczej na luksusowym podkładzie z pudełka po Watermannie z pokrętłem zielonym (Duo Fruo) oraz czerwonym (Coca-Cola).


Jest tylko jedna zasadnicza kwestia, wniesiona drżącym głosem wydobywającym się z ust wygiętych w rozpaczliwą podkówkę: Mamusiu, ale on nie leci... Cemu?

poniedziałek, 12 marca 2012

pop-up shop

Nie ma, nie ma, nie ma.... JEST. Krasnal mimo trójki na karku nadal lubi się w to bawić. Więc ze Sklepem jest tak, że raz go nie ma, a raz jest, choć podaż słów nieustająco wzrasta.

Dziś ZUPEŁNIE NOWE SŁOWO objawiło się w debacie na temat przyczyn wczorajszego krwawego incydentu. Do rzeczonego incydentu, tj. naderwania górnej wargi, doszło najprawdopodobniej w regularnie napiętnowanych okolicznościach kręcenia się w kółko z zamkniętymi oczami. Krasnal, obudziwszy się dziś rano z imydżem ofiary źle wykonanego botoksu, przyznał uczciwie: "kjęciłem się z zamkniętymi ocami i sedłem"; po czym kiwając głową podsumował: "takie są skutki kjęcenia się i IŚCIA".

Po południu w ramach pocieszenia z pudełka po bananach Chiquita wykonaliśmy prototyp "łizera":



Teraz czekamy na Tatusia, albowiem zabrakło nam konceptu na wykonanie śmigieł i deski rozdzielczej oraz czasu na malowanie. Pochwalimy się ostatecznym efektem.

czwartek, 1 grudnia 2011

Krok po kroku, krok po kroczku...

...najpiękniejsze w całym roczku idą Święta!

W związku z powyższym zrobilisiem z Krasnalkiem kalendarz adwentowy. Wprawdzie Adwent, jak zostalisiem uświadomieni, zaczął się jeszcze w listopadzie, jednak ustalilisiem (tj. ja ustaliłam odgórnie), że zgodnie ze świecką tradycją zainaugurujemy świąteczne final countdown 1 grudnia.

W środku naturalnie powinny być domowej roboty ciasteczka i karmelki, jednakowoż nikt nie jest idealny i są krówki, misie Haribo, Mamba i pistacje. Na wysokości pozwalającej założyć, że nie zostaną samowolnie wyżarte jeszcze przed Mikołajkami. Chyba że przez rodziców.

niedziela, 30 października 2011

Mastercard

Koszty zewnętrzne:
Płyta PVC 100x50 cm - 19,90 PLN
puszka emulsji w kolorze słoniowym - 11,00 PLN
puszka emulsji w kolorze trawiastym - 11,00 PLN
2 pałeczki do ryżu - 3 PLN
2 kątowniki - 50 groszy

Koszty operacyjne:
wykonanie - 3 h z niedzielnego wieczoru
3/4 puszki emulsji w kolorze trawiastym na olejowanym parkiecie - 1h na sprzątanie pierwotne, 1h na narzekanie, 1 h na szlifowanie i olejowanie, 2 h na sprzątanie wtórne

Mina Krasnalka na widok prezentu od Tatusia: milion dolarów.

Mina Tatusia na widok miny Krasnalka: BEZCENNE.



Za wszystko zapłacił Tatuś. Mama powiedziała tylko: a nie mówiłam?

BTW płyta metr na pół była niepotrzebna. W zupełności wystarczyłoby 30cm2 ze szlabanem.

wtorek, 30 sierpnia 2011

Weekend analogowy

Spędziliśmy z Krasnalkiem czas wybitnie niecyfrowy: zbieralisiem poziomy i jezinki (jak mówi rzeczony K.), gralisiem w bambinota oraz pike (jak wyżej) oraz - przywoławszy w pamięci zasady "skautingu dla chłopców" - podjęlisiem próbę zrobienia czegoś do zabawy odstającego nieco od współczesnej chińskiej myśli technicznej.

Wyszło tak:




Odbylisiem również pogadankę na temat praw braci mniejszych w związku z mordem popełnionym w łazience przez wzmiankowanego K. na Bogu ducha winnej mrówce. Po udzielonym pouczeniu dotyczącym  niezwykłej pracowitości oraz użyteczności mrówek (przy jednoczesnych rozpaczliwych próbach uniknięcia słowa "zabić", które Wysoki Sąd słyszał już uszami wyobraźni załączone do standardowej litanii narzekań na przedmioty tudzież okoliczności przez oskarżonego K. nieakceptowane: "do innego domu!" "udezić!", "wyziucić do kosia!"), oskarżony K. został odesłany do Taty celem przyznania się do winy oraz wyrażenia skruchy. Mama natomiast zawinęła truchełko w całun marki Velvet i złożyła w miejscu ustronnym.


Oskarżony K. zeznał następująco:

- Zniściłem mjówkę. Nie jusiała (ruszała - przyp. Mama). Mamusia wyziuciła mjówkę do kibela.

Wobec powyższego sąd odstąpił od wymierzenia kary.