Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchenne koncepty kreatywne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchenne koncepty kreatywne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 października 2012

Krasnal kontra Okrasa

W czasie przegrupowania do Dziadków na czas malowania, postanowiłyśmy z Babcią Misiem nareszcie zrobić coś, o czym Krasnal marzył od dawna: GOTOWANKĘ.

Zaczęłyśmy od pudełka:


a potem już jakoś poszło:


Okleinę zrobiłyśmy z tapety samoprzylepnej (ha - żałuję, że na blat nie kupiłyśmy ze wzorem marmuru kararyjskiego;-)):


Palniki - płyty CD; relingi - bambusowy patyk wyjęty z kwiatka, osadzony sznurkiem na korkach od wina; pokrętła - nakrętki od Duo Fruo (tu potrzebny był Tato); komplet garnków i akcesoriów kuchennych IKEA (przy okazji szybka z opakowania została wykorzystana w piekarniku):


Rano Krasnalowi oczy wyszły z orbit i okręciły się wokół głowy, a uśmiech zatrzymał się na uszach. Śniadanie (prażoną kukurydzę i kasztany) przygotował jeszcze w piżamie:



 Na obiad był bulion warzywny na winie:



oraz winogrona z kapustą i jabłkami:

 
Kiedy Krasnal nie patrzył, zrobiliśmy też rosół:



i pieczonego królika:





Bon appétit!


czwartek, 20 września 2012

Cała naprzód ku nowej przygodzie!

Dziś mieliśmy obiad dla prawdziwych żeglarzy. Chociaż wymagał też nie lada umiejętności machania wiosłem;-)



Po sesji zdjęciowej konieczne było dodanie raf kluskowych. Smacznego!

niedziela, 2 września 2012

Do przedszkola chodzę z workiem...

Krasnal idzie do kieratu:-) Plecak naszykowany, kapcie na zmianę gotowe. I tak już do emerytury będzie się budził z budzikiem i miał obowiązki.

A tymczasem Rodzicom trzęsą się brody i ręce na samą myśl o jutrzejszym poranku i dla  kurażu postanowili wyprawić Krasnalowe Przyjęcie Przedprzedszkolne, zainspirowani przez Pink the Thing (http://pinkthething.pl/halo-przedszkole-hej-szkolo-przygodo/).

Może nie było aż tak profesjonalnie, ale kolorowo na pewno:


W ramach podsumowania: Rainbow cake to zdecydowanie nie najlepszy pomysł dla: ciężarnych (4 godzinki w kuchni jak obszył), ekologów (barwniki wyglądają zjadliwie), smakoszy (nijak to-to nie smakuje, pomimo dodania nieprzepisowych owoców), a i dla dzieci też chyba nie taka atrakcja. Krasnal zainteresował się na ułamek sekundy, zakomenderował: "Daj mi tylko to niebieskie!", po czym oddalił się w podskokach "Albo nie, idę na trampolinę".

czwartek, 5 stycznia 2012

Ersatz zimowy

Czekamy z Krasnalkiem na śnieg. Czekamy, czekamy i nic. Więc dzisiaj zrobiliśmy sobie śnieg na kolację.


P.S. Tak, wiem, dom wygląda jak PUSTOSTAN.

poniedziałek, 17 października 2011

Żar tropików

... marzy mi się tak bardzo, że zrobiliśmy kolację-symulację.



Krasnalek musiał się jednakowoż wrodzić w Tatusia, który preferuje klimat umiarkowany, bo palma mu zdecydowanie nie podeszła. Niewykluczone również, że powodem ostentacyjnego ignorowania obecności palmy na talerzu był fakt, że konstrukcja zawierała CHLEB oraz śladowe ilości MASŁA. Albowiem Krasnal, poza mistrzostwami w niespaniu, walczy również wytrwale o powołanie do reprezentacji kraju na Mistrzostwa-Świata-w-Niejedzeniu-Niczego-Sensownego-poza-Jogurtem. 


wtorek, 26 lipca 2011

Były sobie świnki trzy, świnki trzy, świnki trzy...

Do dzisiejszej kolacji zainspirował mnie pewien dialog z Krasnalem z czasów, kiedy nie wypluwał jeszcze z siebie słów z prędkością "przed-użyciem-zapoznaj-się-z-treścią-ulotki-bądź-skonsultuj-z-lekarzem-lub-farmaceutą". Rzecz działa się przy posiłku, a wymiana informacji wyglądała mnie więcej tak:

Mama (uprzejmie): Proszę, zajadaj!
Krasnal (radośnie): Ribka!
Mama (bezmyślnie): Nie, świnka.
Krasnal (z nadzieją): Peppa?

Przypomina mi to, że nieubłaganie zbliża się dzień, w którym trzeba będzie rzeczowo wyjaśnić związek między Peppą a wieprzowiną i cały system zakazu mordowania much, mrówek i innych żyjątek w obecności Krasnala niechybnie weźmie w łeb (co z kolei przywodzi na myśl epizod z tygodnia minionego, kiedy to Krasnal przywędrował do Taty radośnie informując: "Tatusiu, złapałem dla ciebie konika polnego" i dumnie zademonstrował ściśnięty w łapce prezent. Myślę, że dla konika fakt przekazania jego szczątków doczesnych w formie podarunku nie stanowił pocieszenia).

Tak czy inaczej, zrobiliśmy dziś na kolację nie jedną, nie dwie, ale całe TRZY świnki.



Tym razem bez wierszyka, bo jedyne, co przychodziło mi do głowy na kanwie zaprezentowanych wyżej rozważań, to drobna przeróbka mojej ulubionej bajki z dzieciństwa:

"Były sobie trzy świnki: tłuściutkie, różowe.
Dziś zostały z nich tylko polędwiczki wieprzowe".

Następnym razem będzie coś wegetariańskiego.

wtorek, 28 czerwca 2011

Niedoszłe escargots i tęcza z przyczepą

W działkowej łazience Dziadków wpadające przez okno promienie słońca załamują się na szybie kabiny prysznicowej i rzucają na podłogę skrawki tęczy. Krasnal rozpoczyna dzień na działce od weryfikacji stanu liczbowego i jakości tęcz (jednakowoż na pomysł zostawienia na końcu którejś garnka ze skarbem jakoś do tej pory nie wpadł). Ostatnio szpros od kabiny przeciął tęczę na pół, wywołując szał radości: "Mamusiu! Patrz! Tęcza z piciepom!".

A w sprawie tych ślimaków: miały być makaronowe, nadziewane mielonym mięsem z pomidorami i bazylią. Rozgotowały się DOKUMENTNIE:-(

środa, 1 czerwca 2011

Ogórek, ogórek

Tak sobie myślę - może nie próbujcie na razie tego rzeźbienia w ogórkach? Niby E. Coli blisko do Coca-Coli, ale lepiej nie ryzykować. "Absiolutnie nie", jak powiedziałby Krasnal.

środa, 25 maja 2011

Żabie udka

Ogarnęliśmy się trochę i nadrabiamy zaległości. Poniżej nasz sobotni obiadek.















A szpinakową robimy tak: raz na miesiąc Mama (tudzież Baba) gotuje wielki gar rosołu (z kurczaka lub cielęciny) jako bazę do zup wszelakich. Szpinak - świeży albo mrożony, rozdrobniony albo w liściach - dusimy na patelni z odrobiną oliwy i ząbkiem czosnku. Wrzucamy zielone do rosołu, miksujemy, podajemy z małymi kluseczkami, ziemniakiem lub ewentualnie z żabami.

czwartek, 14 kwietnia 2011

Biedroneczko, leć do nieba...

... przynieś mi kawałek chleba (bo Krasnal znów był łaskaw położyć się o 22.45 i samej mi się nie chce szykować).

A Krasnalek miał dziś taką kolację:

poniedziałek, 21 marca 2011

Wszyscy gotowi? Odjazd ze stacji: dzisiaj wieczorem, w porze kolacji:-)

Najszybciej poszły koła z kabanosów, później zasobnik z cementem (rzodkiewka) i ogórkowa cysterna.

czwartek, 10 marca 2011

Zjeść psa

A oto i rzeczony pies. Koncept: Tata, wykonanie i tekst: Mama, motyw muzyczny: "Pieski małe dwa".


Krasnal pochłania psy bezzwłocznie, Krasnalem jednakowoż pozostając. Ilekroć pojawiają się na talerzu, przez kilka kolejnych dni - zapytany o to, co lubi jeść najbardziej - zaczyna dyszeć i szczekać... Nie jestem pewna, czy chcę wiedzieć, co przychodzi wtedy na myśl niewtajemniczonym.

niedziela, 6 marca 2011

Dziś w promocji - żółty ser! ... czyli Mommy's Kitchen Poetry and Creative Concepts vol.1

Żeby było sprawiedliwie: pierwszy był Tato z ogórkowym psem. Potem w temat spożywczego inwentarza wkręciła się Mama. A dalej już poszło...


P.S. Dla jasności: Krasnal myszy nawet nie nadgryzł. Ale bawił się długo ("Mych. Pi, pi, pi").