Krasnal stale doskonali swoje umiejętności negocjacyjne z tak dobrym skutkiem, że zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie za dużo gadałam na wykładach i nerwowo przypominać sobie wszystkie stare odcinki Superniani oglądane z poczuciem wyższości osoby bezdzietnej "przecież wszystko można dziecku wytłumaczyć".
Najnowszym przedmiotem targów są wizyty na stronie flightradar24.com, gdzie można sprawdzić aktualne położenie większości będących właśnie w powietrzu samolotów, prześledzić trasę lotu i nawet obejrzeć maszynę. Krasnal Wielbiciel Lotnictwa mógłby w ten sposób spędzać całe dnie, z reguły ustalamy zatem konkretną liczbę samolotów i STARAMY SIĘ jej nie przekraczać.
Ostatnio wyglądało to tak:
Osoby:
Mama - usiłująca pracować w trybie domowo-kanapowym
Krasnal - sprawdzający, czy już skończyła, z częstotliwością 2 razy na minutę
Krasnal (ładując tyłeczek na kanapę, tonem nieznoszącym sprzeciwu): Samoloty na flajtradaze- dwadzieścia-ctery-kropka-kom! Tsy!
Mama (bez wielkich nadziei): Nie ma mowy. Pracuję. Idziesz się bawić.
K (moszcząc tyłeczek wygodniej): Nie ma mowy. Tsy!
M (zrezygnowana): Pięć. I idziesz się bawić.
K (stanowczo): Pięć! I zostaję.
Może powinnam w takiej sytuacji zastosować jego techniki manifestowania, że wcale, ale to wcale nie zamierza wykonać polecenia: udać, że mam narkolepsję i nagle zacząć chrapać; przylgnąć płasko do podłogi z laptopem pod brzuchem wrzeszcząc "nieeeeee!!!" i w razie potrzeby kopiąc; zrobić wielkie niewinne oczy i niepostrzeżenie zmienić temat "a pamiętasz wczoraj w sklepie ten samochód zdalnie sterowany"?
czwartek, 9 sierpnia 2012
poniedziałek, 16 lipca 2012
Wakacje z blondynką, czyli pies na kobiety
Etykiety:
słowa
Krasnal zastygł ostatnio z otwartą buzią na widok reklamy Pedigree.
- Bardzo lubisz pieski, Krasnalku, prawda? - pytam
- Nooo - pada półprzytomna odpowiedź. - i BLONDYNY.
Zaiste, mój mały chłopczyk wykazuje rosnące zainteresowanie płcią piękną. Objawia się to wypowiadanymi w pąsach konspiracyjnym szeptem uwagami: "Patrz jaka fajna dziewcyna, mamusiu". Podążając za zarumienionym spojrzeniem natrafiam zazwyczaj na blond piękność w wieku balzakowskim, doświadczając palącej zazdrości z jednej strony i pewnej ulgi, że jednak gust ma dobry i nie leci na smarkule z drugiej.
Szczęściem pytany o najfajniejszą dziewczynę na świecie nadal niezmiennie odpowiada "mamusia!". Jakkolwiek wspomnianej mamusi do blondu daleko.
- Bardzo lubisz pieski, Krasnalku, prawda? - pytam
- Nooo - pada półprzytomna odpowiedź. - i BLONDYNY.
Zaiste, mój mały chłopczyk wykazuje rosnące zainteresowanie płcią piękną. Objawia się to wypowiadanymi w pąsach konspiracyjnym szeptem uwagami: "Patrz jaka fajna dziewcyna, mamusiu". Podążając za zarumienionym spojrzeniem natrafiam zazwyczaj na blond piękność w wieku balzakowskim, doświadczając palącej zazdrości z jednej strony i pewnej ulgi, że jednak gust ma dobry i nie leci na smarkule z drugiej.
Szczęściem pytany o najfajniejszą dziewczynę na świecie nadal niezmiennie odpowiada "mamusia!". Jakkolwiek wspomnianej mamusi do blondu daleko.
czwartek, 12 lipca 2012
Małe tęsknoty
Etykiety:
słowa
Chcąc nie chcąc, trzeba przyznać: z Krasnala robi się tacinsynek (tacisynek?). Spędziwszy wakacyjny tydzień w towarzystwie li tylko mamy plus Dziadków w ostatniej przed powrotem rozmowie telefonicznej swoją rosnącą tęsknotę opisał następująco: "Siedzę na ławce, majtam nogami i MAZĘ O CIEBIE".
niedziela, 17 czerwca 2012
Mężczyźni są z Marsa
Etykiety:
słowa
Krasnal zgłębiał dziś temat "skąd się biorą dzieci". Szczęściem zainteresowanie nie obejmowało procesu poczęcia, a logistykę wzrostu od wielkości grochu do rozmiarów arbuza.
Mama: Mamusie noszą dzidziusie w brzuszkach. Ale tylko mamusie. Tatuś nie może mieć dzidziusia w brzuszku (choć oczywiście niektórzy wyglądają, jakby mogli i nosili, ale tu już się nie wdawaliśmy wyjaśnienia)
Krasnal (triumfalnie): Wiem. Chłopcy mają dzidziusie w głowach.
M: W głowach?! I którędy te dzidziusie później wychodzą?
K: Nie wychodzą. Te dzidziusie zostają tam na zawsze.
Całkiem możliwe. Może stąd biorą się tzw. wieczni chłopcy;-)
Mama: Mamusie noszą dzidziusie w brzuszkach. Ale tylko mamusie. Tatuś nie może mieć dzidziusia w brzuszku (choć oczywiście niektórzy wyglądają, jakby mogli i nosili, ale tu już się nie wdawaliśmy wyjaśnienia)
Krasnal (triumfalnie): Wiem. Chłopcy mają dzidziusie w głowach.
M: W głowach?! I którędy te dzidziusie później wychodzą?
K: Nie wychodzą. Te dzidziusie zostają tam na zawsze.
Całkiem możliwe. Może stąd biorą się tzw. wieczni chłopcy;-)
wtorek, 12 czerwca 2012
Konfucjusz
Etykiety:
słowa
Krasnalek, dziedziczący po kądzieli umiejętność potykania
się na równej drodze o własne odnóża, przy okazji kolejnej z potencjalnych
katastrof zwerbalizował ważną życiową prawdę. Droga do prawdy przebiegała mniej
więcej tak:
MAMA: Trzymaj mnie za rękę, bo zlecisz.
KRASNAL: Sam. Ja sam.
M: Trzymaj, proszę, to bardzo wysokie schody.
K: Nie!!! (140 decybeli). Sam, ja sam!
M (technika odwrócenia):
Złap mnie za rękę, bo JA się potknę i spadnę. Musisz się mną teraz
opiekować.
K: Dobze. !??!?!***!!??!***!??!?!!!! ŁUP (potknięcie z impetem)
Dobze, ze mnie jednak tsymałaś. Się potknąłem, a się nie
psewróciłem. (Głęboki oddech i namysł)
JAK SIĘ CŁOWIEK POTKNIE, A KTOŚ GO TSYMA ZA RĘKĘ, TO SIĘ NIE
PSEWRÓCI.
Ot co. Prawda.