poniedziałek, 16 lipca 2012

Wakacje z blondynką, czyli pies na kobiety

Krasnal zastygł ostatnio z otwartą buzią na widok reklamy Pedigree.
- Bardzo lubisz pieski, Krasnalku, prawda? - pytam
- Nooo - pada półprzytomna odpowiedź. - i BLONDYNY.

Zaiste, mój mały chłopczyk wykazuje rosnące zainteresowanie płcią piękną. Objawia się to wypowiadanymi w pąsach konspiracyjnym szeptem uwagami: "Patrz jaka fajna dziewcyna, mamusiu". Podążając za zarumienionym spojrzeniem natrafiam zazwyczaj na blond piękność w wieku balzakowskim, doświadczając palącej zazdrości z jednej strony i pewnej ulgi, że jednak gust ma dobry i nie leci na smarkule z drugiej.

Szczęściem pytany o najfajniejszą dziewczynę na świecie nadal niezmiennie odpowiada "mamusia!". Jakkolwiek wspomnianej mamusi do blondu daleko.

czwartek, 12 lipca 2012

Małe tęsknoty

Chcąc nie chcąc, trzeba przyznać: z Krasnala robi się tacinsynek (tacisynek?). Spędziwszy wakacyjny tydzień w towarzystwie li tylko mamy plus Dziadków w ostatniej przed powrotem rozmowie telefonicznej swoją rosnącą tęsknotę opisał następująco: "Siedzę na ławce, majtam nogami i MAZĘ O CIEBIE".

niedziela, 17 czerwca 2012

Mężczyźni są z Marsa

Krasnal zgłębiał dziś temat "skąd się biorą dzieci". Szczęściem zainteresowanie nie obejmowało procesu poczęcia, a logistykę wzrostu od wielkości grochu do rozmiarów arbuza.

Mama: Mamusie noszą dzidziusie w brzuszkach. Ale tylko mamusie. Tatuś nie może mieć dzidziusia w brzuszku (choć oczywiście niektórzy wyglądają, jakby mogli i nosili, ale tu już się nie wdawaliśmy wyjaśnienia)

Krasnal (triumfalnie): Wiem. Chłopcy mają dzidziusie w głowach.
M: W głowach?! I którędy te dzidziusie później wychodzą?
K: Nie wychodzą. Te dzidziusie zostają tam na zawsze.

Całkiem możliwe. Może stąd biorą się tzw. wieczni chłopcy;-)


wtorek, 12 czerwca 2012

Konfucjusz


Krasnalek, dziedziczący po kądzieli umiejętność potykania się na równej drodze o własne odnóża, przy okazji kolejnej z potencjalnych katastrof zwerbalizował ważną życiową prawdę. Droga do prawdy przebiegała mniej więcej tak:

MAMA: Trzymaj mnie za rękę, bo zlecisz.
KRASNAL: Sam. Ja sam.
M: Trzymaj, proszę, to bardzo wysokie schody.
K: Nie!!! (140 decybeli). Sam, ja sam!
M (technika odwrócenia):  Złap mnie za rękę, bo JA się potknę i spadnę. Musisz się mną teraz opiekować.
K: Dobze. !??!?!***!!??!***!??!?!!!! ŁUP (potknięcie z impetem)
Dobze, ze mnie jednak tsymałaś. Się potknąłem, a się nie psewróciłem. (Głęboki oddech i namysł)
JAK SIĘ CŁOWIEK POTKNIE, A KTOŚ GO TSYMA ZA RĘKĘ, TO SIĘ NIE PSEWRÓCI.

Ot co. Prawda.




wtorek, 22 maja 2012

Kawał kupy casu...

... nas tu znowu nie było i bardzo się z tego powodu wstydzimy. Dla wyjaśnienia: "kawał kupy casu" jest uniwersalną jednostką czasu umożliwiająca opisanie wydarzeń zarówno odległych w przeszłości i przyszłości ("duzy kawał kupy casu"), jak i wydarzeń bliskich ("mały kawałek kupy casu"). Wyrażenie funkcjonuje również w konfiguracjach: "duzo kupy casu", "niemalo kupy casu" oraz "mało kupy casu".

Tak czy inaczej, Krasnal ostatnim czasowym okresie - chciałoby się w tym kontekście powiedzieć - wydalniczym, żywotnie zainteresował się sprawą różnicy płci. Dziś po raz n-ty padło magiczne pytanie:

Krasnal: Mamuniu, gdzie masz siusiaka?
Mama: Nie mam siusiaka, syneczku. Już ci to tłumaczyłam. Tylko chłopaki mają siusiaki, a dziewczyny...
Krasnal: ... a dziewcyny same dupska

?!?!?!