Chcąc nie chcąc, trzeba przyznać: z Krasnala robi się tacinsynek (tacisynek?). Spędziwszy wakacyjny tydzień w towarzystwie li tylko mamy plus Dziadków w ostatniej przed powrotem rozmowie telefonicznej swoją rosnącą tęsknotę opisał następująco: "Siedzę na ławce, majtam nogami i MAZĘ O CIEBIE".
czwartek, 12 lipca 2012
niedziela, 17 czerwca 2012
Mężczyźni są z Marsa
Etykiety:
słowa
Krasnal zgłębiał dziś temat "skąd się biorą dzieci". Szczęściem zainteresowanie nie obejmowało procesu poczęcia, a logistykę wzrostu od wielkości grochu do rozmiarów arbuza.
Mama: Mamusie noszą dzidziusie w brzuszkach. Ale tylko mamusie. Tatuś nie może mieć dzidziusia w brzuszku (choć oczywiście niektórzy wyglądają, jakby mogli i nosili, ale tu już się nie wdawaliśmy wyjaśnienia)
Krasnal (triumfalnie): Wiem. Chłopcy mają dzidziusie w głowach.
M: W głowach?! I którędy te dzidziusie później wychodzą?
K: Nie wychodzą. Te dzidziusie zostają tam na zawsze.
Całkiem możliwe. Może stąd biorą się tzw. wieczni chłopcy;-)
Mama: Mamusie noszą dzidziusie w brzuszkach. Ale tylko mamusie. Tatuś nie może mieć dzidziusia w brzuszku (choć oczywiście niektórzy wyglądają, jakby mogli i nosili, ale tu już się nie wdawaliśmy wyjaśnienia)
Krasnal (triumfalnie): Wiem. Chłopcy mają dzidziusie w głowach.
M: W głowach?! I którędy te dzidziusie później wychodzą?
K: Nie wychodzą. Te dzidziusie zostają tam na zawsze.
Całkiem możliwe. Może stąd biorą się tzw. wieczni chłopcy;-)
wtorek, 12 czerwca 2012
Konfucjusz
Etykiety:
słowa
Krasnalek, dziedziczący po kądzieli umiejętność potykania
się na równej drodze o własne odnóża, przy okazji kolejnej z potencjalnych
katastrof zwerbalizował ważną życiową prawdę. Droga do prawdy przebiegała mniej
więcej tak:
MAMA: Trzymaj mnie za rękę, bo zlecisz.
KRASNAL: Sam. Ja sam.
M: Trzymaj, proszę, to bardzo wysokie schody.
K: Nie!!! (140 decybeli). Sam, ja sam!
M (technika odwrócenia):
Złap mnie za rękę, bo JA się potknę i spadnę. Musisz się mną teraz
opiekować.
K: Dobze. !??!?!***!!??!***!??!?!!!! ŁUP (potknięcie z impetem)
Dobze, ze mnie jednak tsymałaś. Się potknąłem, a się nie
psewróciłem. (Głęboki oddech i namysł)
JAK SIĘ CŁOWIEK POTKNIE, A KTOŚ GO TSYMA ZA RĘKĘ, TO SIĘ NIE
PSEWRÓCI.
Ot co. Prawda.
wtorek, 22 maja 2012
Kawał kupy casu...
Etykiety:
słowa
... nas tu znowu nie było i bardzo się z tego powodu wstydzimy. Dla wyjaśnienia: "kawał kupy casu" jest uniwersalną jednostką czasu umożliwiająca opisanie wydarzeń zarówno odległych w przeszłości i przyszłości ("duzy kawał kupy casu"), jak i wydarzeń bliskich ("mały kawałek kupy casu"). Wyrażenie funkcjonuje również w konfiguracjach: "duzo kupy casu", "niemalo kupy casu" oraz "mało kupy casu".
Tak czy inaczej, Krasnal ostatnim czasowym okresie - chciałoby się w tym kontekście powiedzieć - wydalniczym, żywotnie zainteresował się sprawą różnicy płci. Dziś po raz n-ty padło magiczne pytanie:
Krasnal: Mamuniu, gdzie masz siusiaka?
Mama: Nie mam siusiaka, syneczku. Już ci to tłumaczyłam. Tylko chłopaki mają siusiaki, a dziewczyny...
Krasnal: ... a dziewcyny same dupska
?!?!?!
Tak czy inaczej, Krasnal ostatnim czasowym okresie - chciałoby się w tym kontekście powiedzieć - wydalniczym, żywotnie zainteresował się sprawą różnicy płci. Dziś po raz n-ty padło magiczne pytanie:
Krasnal: Mamuniu, gdzie masz siusiaka?
Mama: Nie mam siusiaka, syneczku. Już ci to tłumaczyłam. Tylko chłopaki mają siusiaki, a dziewczyny...
Krasnal: ... a dziewcyny same dupska
?!?!?!
niedziela, 1 kwietnia 2012
Niemoralna propozycja
Etykiety:
słowa
Zapisuję dzisiejszą wypowiedź Krasnala, żeby mu ją przypomnieć za lat -naście przez ważną randką:
Uśmiechnij się.... Ja tez się uśmiechnę... A moze przyblizymy nase uśmiechy?
Ja bym się skusiła :-)
Uśmiechnij się.... Ja tez się uśmiechnę... A moze przyblizymy nase uśmiechy?
Ja bym się skusiła :-)