niedziela, 2 września 2012

Do przedszkola chodzę z workiem...

Krasnal idzie do kieratu:-) Plecak naszykowany, kapcie na zmianę gotowe. I tak już do emerytury będzie się budził z budzikiem i miał obowiązki.

A tymczasem Rodzicom trzęsą się brody i ręce na samą myśl o jutrzejszym poranku i dla  kurażu postanowili wyprawić Krasnalowe Przyjęcie Przedprzedszkolne, zainspirowani przez Pink the Thing (http://pinkthething.pl/halo-przedszkole-hej-szkolo-przygodo/).

Może nie było aż tak profesjonalnie, ale kolorowo na pewno:


W ramach podsumowania: Rainbow cake to zdecydowanie nie najlepszy pomysł dla: ciężarnych (4 godzinki w kuchni jak obszył), ekologów (barwniki wyglądają zjadliwie), smakoszy (nijak to-to nie smakuje, pomimo dodania nieprzepisowych owoców), a i dla dzieci też chyba nie taka atrakcja. Krasnal zainteresował się na ułamek sekundy, zakomenderował: "Daj mi tylko to niebieskie!", po czym oddalił się w podskokach "Albo nie, idę na trampolinę".

czwartek, 23 sierpnia 2012

Żelazna logika

... to nie jest to, czym rządziłby się język polski.

Krasnal: OPRZEŁEM się tutaj.
Mama: Oparłem, synku. Mówi się: oparłem.
K: A mogę się tutaj OPARŚĆ?
M: Oprzeć, synku. Oprzeć się. Ja się oparłem.
K: ?!?

Bądź tu mądry:-/

czwartek, 9 sierpnia 2012

Negocjator 2

Krasnal stale doskonali swoje umiejętności negocjacyjne z tak dobrym skutkiem, że zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie za dużo gadałam na wykładach i nerwowo przypominać sobie wszystkie stare odcinki Superniani oglądane z poczuciem wyższości osoby bezdzietnej "przecież wszystko można dziecku wytłumaczyć".
Najnowszym przedmiotem targów są wizyty na stronie flightradar24.com, gdzie można sprawdzić aktualne położenie większości będących właśnie w powietrzu samolotów, prześledzić trasę lotu i nawet obejrzeć maszynę. Krasnal Wielbiciel Lotnictwa mógłby w ten sposób spędzać całe dnie, z reguły ustalamy zatem konkretną liczbę samolotów i STARAMY SIĘ jej nie przekraczać.
Ostatnio wyglądało to tak:

Osoby: 
Mama - usiłująca pracować w trybie domowo-kanapowym
Krasnal - sprawdzający, czy już skończyła, z częstotliwością 2 razy na minutę

Krasnal (ładując tyłeczek na kanapę, tonem nieznoszącym sprzeciwu): Samoloty na flajtradaze- dwadzieścia-ctery-kropka-kom! Tsy!
Mama (bez wielkich nadziei): Nie ma mowy. Pracuję. Idziesz się bawić.
K (moszcząc tyłeczek wygodniej): Nie ma mowy. Tsy!
M (zrezygnowana): Pięć. I idziesz się bawić.
K (stanowczo): Pięć! I zostaję.

Może powinnam w takiej sytuacji zastosować jego techniki manifestowania, że wcale, ale to wcale nie zamierza wykonać polecenia: udać, że mam narkolepsję i nagle zacząć chrapać; przylgnąć płasko do podłogi z laptopem pod brzuchem wrzeszcząc "nieeeeee!!!" i w razie potrzeby kopiąc; zrobić wielkie niewinne oczy i niepostrzeżenie zmienić temat "a pamiętasz wczoraj w sklepie ten samochód zdalnie sterowany"?

poniedziałek, 16 lipca 2012

Wakacje z blondynką, czyli pies na kobiety

Krasnal zastygł ostatnio z otwartą buzią na widok reklamy Pedigree.
- Bardzo lubisz pieski, Krasnalku, prawda? - pytam
- Nooo - pada półprzytomna odpowiedź. - i BLONDYNY.

Zaiste, mój mały chłopczyk wykazuje rosnące zainteresowanie płcią piękną. Objawia się to wypowiadanymi w pąsach konspiracyjnym szeptem uwagami: "Patrz jaka fajna dziewcyna, mamusiu". Podążając za zarumienionym spojrzeniem natrafiam zazwyczaj na blond piękność w wieku balzakowskim, doświadczając palącej zazdrości z jednej strony i pewnej ulgi, że jednak gust ma dobry i nie leci na smarkule z drugiej.

Szczęściem pytany o najfajniejszą dziewczynę na świecie nadal niezmiennie odpowiada "mamusia!". Jakkolwiek wspomnianej mamusi do blondu daleko.

czwartek, 12 lipca 2012

Małe tęsknoty

Chcąc nie chcąc, trzeba przyznać: z Krasnala robi się tacinsynek (tacisynek?). Spędziwszy wakacyjny tydzień w towarzystwie li tylko mamy plus Dziadków w ostatniej przed powrotem rozmowie telefonicznej swoją rosnącą tęsknotę opisał następująco: "Siedzę na ławce, majtam nogami i MAZĘ O CIEBIE".