wtorek, 4 sierpnia 2015

Kokulista

Przed wizytą u okulisty.
Pani Szyneczka: U kokulisty będę musiała zdjąć kosulkę, tak?
Mama: Nie. Pani doktor tylko zajrzy do oczek
Pani Szyneczka: Ale tak patykiem w zęsy?



poniedziałek, 20 lipca 2015

Motyla noga

Pani Szyneczka + foch:
- Nie dotykaj mnie, bo się boję, że będzie mi leciała PSIAKREW!


środa, 29 kwietnia 2015

Truskawka z kupą

Z serii: podsłuchane z rozmowy. Dzieci (Krasnal, Szyneczka oraz dzieci zaprzyjaźnione sztuk 2) wędrują kwitnącą alejką.
Krasnal: Ale pachnie... Chciałbym mieszkać na jabłoni...
Dziecko zaprzyjaźnione młodsze: A ja na czekoladzie...
Krasnal: A ja na kupie...
Dziecko zaprzyjaźnione młodsze:a ja na kupie i siku.
Krasnal: A ja bym zjadł kupę!
Dziecko zaprzyjaźnione starsze: a ja kupę i siku!
Pani Szyneczka (cichutko, uradowana faktem, że nadąża za tokiem konwersacji): A ja bym zjadła truskawkę z kupą....

Podejrzanie wiele konwersacji zaczyna się miło, a kończy fekaliami.

środa, 11 marca 2015

Memento mori

Krasnal z perspektywy rodzicielskiego łóżka dokonuje porannej lustracji galerii zdjęć na przeciwległej ścianie.

- Ale jesteś młodziutka na tym zdjęciu, mamuniu! - komentuje foto sprzed dobrej dekady (już w tym momencie mam ochotę go boleśnie uszczypnąć - wszak w moim własnym oglądzie nadal jestem młodziutka) - Ja też jestem młodziutki, prawda?
- Tak, jesteś młodziutki - potwierdzam.
- A Szyneczka jest jeszcze bardziej młodziutka ode mnie. Prawda, mamuniu? - drąży.
- Prawda. Oboje jesteście młodziutcy. Eeech (wzdycham) - całe życie macie przed sobą...
- A ty już tylko pół.. Tak, mamuniu?

Eeech...

wtorek, 27 stycznia 2015

Daj mi tę noc

Dzieci nam się trafiły z tych, co to - jak Chuck Norris - nie śpią. Czuwają. Czynią to tyleż sprawiedliwie, co wyczerpująco: jeśli jedno przesypia całą noc, drugie przez większą jej część jest na nogach; jeśli jedno zasypia o 23.00, drugie budzi się o 23.15; jeśli jedno uda się odtransportować z powrotem do własnego łóżka, ze stuprocentową pewnością za moment przyleci drugie. O, na przykład tak:

02.10, Krasnal: Tatooooo, tatooooooooooo!!! (ojciec nieprzytomnie ściąga delikwenta z łóżka i wlecze do sypialni, bo jeśli obudzi Szyneczkę, będzie można spokojnie zapalić światło, zrobić coś do żarcia i na jakieś 3 godziny włączyć muzykę). GRZYBIAKI CHCĄ MNIE ZABIĆ! (delikwent nakrywa się kołdrą na głowę, zaczyna trząść i głośno zawodzić).

Matka (mamrocze): Nieee mmma żdnychchch ggg-rzybiaków. Śpiiiiij...
Krasnal: Są!
Matka: Nnnnneee mmma. Neeee mmmaaa grzbiaaaakówww. Śpiiijjjjj...
Krasnal (upewnia się): A potworów też nie ma?
Matka: Nnnnieeee mmmaa. Ptttwry nnnie isssstnieją... Śpijj...
Krasnal (drąży): A duchy? Duchy istnieją?
Matka: Nnnniemmmmaaa grzbbbbbiaków, dchówwwww, ptwrówww. Nie issstnieją. Inniggdyyynie istniały... Śpij!
Krasnal (oskarża): Ale dinozaury istniały!
Matka: Ttttakkk. Dinozaury isssstniałłłłyyy. Ale to zzzzzwierzęta. I już nnnnie istniejąąą... Śpijjj...
Krasnal (trzęsie się, zawodzi): Grzybiaki na pewno nie istnieją?
Matka: Nnnn... pwnoooo... Śpijjjjj...
Krasnal (weryfikuje): To sprawdź w Internecie. Że nie istnieją.
Matka: Śpijjjj...
Krasnal (nalega): Sprawdź. Weź telefon i sprawdź!
Matka (wpisuje w pasek Googla hasło "Grzybiaki", skurczybyki istnieją, a jakże; udaje, że telefon się rozładował): Zapytaj tatusia.
Krasnal (powraca): Tatuniu, Grzybiaki nie istnieją, prawda? Sprawdź w Internecie, że nie istnieją.
Ojciec (przewidująco wpisuje w pasek Googla "Grzybiaki nie istnieją" i bez wyszukiwania potwierdza): Nie istnieją.
Krasnal (żąda): Pokaż! G-rz-y-b-i-a-k-i Grzybiaki n-i-e nie i-s-t-n-i-e-j-ą istnieją. No. Okej.

03.10, Szyneczka (tup-tup-tup-tup-tup): Czeeeeeść:-)

Dalej w konfiguracji Matka: 20 cm, Szyneczka 70 cm, Krasnal 70 cm, Ojciec - kanapa.

07.00, Matka: Kochanie, co ci się śniło?
Szyneczka: Ze spałam w swoim łózecku...